| |
Jedyny taki w kraju nowoczesny, zadaszony tor żużlowy,
podgrzewana płyta boiska piłkarskiego, stadion, na którym mogłyby się
odbywać także duże koncerty. W to, że taki obiekt może powstać w Rzeszowie,
uwierzyły dwie kobiety, które wiedzą, skąd wziąć na to pieniądze. Swoim
entuzjazmem już zaraziły prezydenta miasta i marszałka
- W naszym mieście musimy wybudować
nowoczesny stadion z torem żużlowym i boiskiem piłkarskim z prawdziwego
zdarzenia - mówi Marta Półtorak, prezes sekcji żużlowej Marma Polskie Folie
Rzeszów. - Pomysł zrodził się z potrzeby. Obecny stadion przy Hetmańskiej
pozostawia wiele do życzenia, przestał spełniać wymogi rozgrywek żużlowych.
Nie mamy więc innego wyjścia, jak tylko zainwestować i wybudować nowy obiekt
- dodaje.
Marta Półtorak z tym pomysłem poszła do Barbary Kuźniar-Jabłczyńskiej,
prezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która pośredniczy w
przekazywaniu pieniędzy z unijnych funduszy.
- Koszt całej inwestycji to około 50 mln zł. Tych pieniędzy nie musimy
szukać w lokalnych budżetach. Możemy je pozyskać z unijnych funduszy
dotyczących infrastruktury sportowej. Musielibyśmy dołożyć tylko 15 procent
- mówi prezes Kuźniar-Jabłczyńska.
Przy żużlu piłka, za nimi pieniądze
Rzeszów nie ma drużyny piłkarskiej z szansami na grę choćby w II lidze, ale
jest u nas mocna sekcja żużlowa. - Zamiast czekać na przedostanie się klubu
piłkarskiego do wyższej ligi, zróbmy coś, by w tym pomóc. Stać nas na to.
Żużel już mamy, podobnie siatkówkę, może i w futbolu doczekamy się lepszych
czasów. Budowę nowoczesnego stadionu moglibyśmy rozpocząć w 2007 roku, kiedy
będzie już realizowany nowy budżet UE na lata 2007-2013 - mówi
Kuźniar-Jabłczyńska.
Obiekt ma powstać w miejscu, w którym obecnie jest stadion Stali Rzeszów.
Obie prezeski były już w tej sprawie u prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca.
Chodzi o to, by samorząd wcześniej przejął stadion. Radni kilka miesięcy
temu wyrazili już na to zgodę. Prezydent nie chce jednak brać obiektu, który
wiele lat temu dorobił się obciążonej hipoteki. - Na rozpracowanie pod
względem prawnym tej hipoteki mamy cały przyszły rok. Myślę, że znajdziemy z
tego jakieś wyjście - przewiduje Kuźniar-Jabłczyńska.
Marta Półtorak ma już ustalony harmonogram: - W 2006 roku musi zostać
ogłoszony przetarg na projekt obiektu i jego wykonanie. Samorząd, który
stałby się prawnym właścicielem obecnego stadionu, złożyłby aplikację do
funduszu unijnego. Budowa ma szansę ruszyć w 2007 r. W ciągu roku powstałby
nowy stadion - wylicza.
- Taki stadion to skarb. Zakładamy, że byłyby przy nim obiekty rekreacyjne,
komercyjne, sala np. do aerobiku, salon piękności itp. Mogłyby się tu
odbywać różne imprezy masowe, powstałyby placówki handlowe - snuje plany
prezes żużla.
Sam obiekt sportowy ma mieć zadaszony tor żużlowy, jedyny taki w Polsce.
Mogłyby się więc na nim odbywać zawody niezależnie od pogody. Stadion
piłkarski ma mieć podgrzewaną płytę boiska. Marta Półtorak skontaktowała się
nawet już w tej sprawie z warszawską pracownią projektową, która pracowała
dla Kielc: - Są w stanie tak zaprojektować nasz obiekt, by uniknąć
niebezpieczeństwa zalewania go przez Wisłok.
Tematu trzeba się czepić
Prezydent Ferenc jest pod wrażeniem: - Spotkałem się z ludźmi, z którymi
można rozmawiać o interesach. Przyszły do mnie dwie kobiety, które wiedzą,
czego chcą, są konkretne, mają plan i wiedzą, jak go realizować. Tematu
trzeba się więc czepić - komentuje. Po tym spotkaniu Ferenc, którego gryzie
tylko sprawa długu Stali, myśli, że stadion budować trzeba: - Chciałbym
tylko, by do wkładu własnego dołożył się samorząd wojewódzki. Wtedy cała
inwestycja zyskałaby wymiar regionalny. I ten dług wobec Skarbu Państwa
trzeba jakoś wyeliminować. Będę o tym rozmawiał z wojewodą - obiecuje Ferenc.
Marszałek Leszek Deptuła też jest za: - Wiem o pomyśle, chętnie pomogę, jak
tylko będę mógł. W 2006 r. byłyby marne szanse na pomoc z naszego budżetu,
ale rok później na pewno znajdą się pieniądze.
Kazimierz Greń, szef podkarpackiego związku piłki nożnej: - Tego nam trzeba!
Niedawno byłem w Kielcach i podziwiałem ich budowę. Już w marcu będą mieli
najładniejszy stadion w kraju, wiosną odbędą się tam dwa towarzyskie mecze
reprezentacji Polski. To cudowna rzecz. A skoro udało się Kielcom, to
dlaczego nam by się miało nie udać? - zagrzewa do walki.
Katarzyna Podraza z Centrum Obsługi Inwestora wie, że w rzeszowskim żużlu
dzieje się coraz lepiej: - Przychodzą tu zawodnicy z zagranicy, a wraz z
tymi transferami oczy dużych sponsorów zwracają się na Rzeszów i nasz
region. To oznacza szansę na przypływ gotówki. Dlatego trzeba koniecznie
wykorzystać tę szansę, budowa nowoczesnego stadionu jest strzałem w
dziesiątkę. Nie tylko sport na tym skorzysta - podkreśla Podraza.
W sezonie 2005 rzeszowscy żużlowcy awansowali do ekstraligi. Obecnie obiekt
rzeszowskiej Stali nie spełnia żadnego z wymogów Polskiego Związku
Motorowego. Konieczny jest m.in. remont i modernizacja trybun (trzy tysiące
nowych krzesełek) i oświetlenia. Działacze rzeszowskiej sekcji żużlowej
zwrócili się do PZMot-u z prośbą o zgodę na przedłużenie terminu
modernizacji o rok argumentując tym, że w 2007 r. klub zacznie przebudowę
obiektu. W najbliższych dniach PZMot ma udzielić odpowiedzi. [...]
Obraz stadionu został opracowany w oparciu o
konkretne założenia. Obiekt będzie kosztował 60 mln zł, ma mieć 25 tys.
miejsc, dwukondygnacyjne trybuny, kryty tor żużlowy. Gdyby były pieniądze,
można go wybudować w ciągu jednego roku - mówił prof. Kuś. -
Opracowanie jest owocem wspólnej pracy
przyjaciół architektów z Warszawy i mojej. Wspólnie robiliśmy stadion w
Aleppo w Syrii, oni robili stadion Kolportera w Kielcach, promenadę w
Warszawie.
Tysiąc ton stali
Gdyby pieniędzy nie było od
razu tyle, ile trzeba, można stadion budować etapami, a klub mógłby
prowadzić normalną działalność - graliby piłkarze i jeździli żużlowcy.
Konstrukcja składa się bowiem z 42 segmentów, każdy o wymiarze 40x12 m waży
20 ton. Pokrycie dachu wykonane zostanie z przeźroczystych materiałów. Przy
opracowaniu wykorzystano doświadczenia z budowy stadionów w Hannowerze i
Gelsenkirchen. W sumie szacuje się, że na konstrukcje potrzeba około tysiąca
ton stali.
24 mln zł zostało
zagwarantowane z funduszy unijnych, 6 mln zł przeznaczone zostanie z budżetu
miasta a kolejne 30 mln zł od prywatnego inwestora.
|






Wstępna koncepcja stadionu
|
|
|
Ciekawostki:
W XVII wieku na jarmarkach przywożono towary
galanteryjne, sukna, jedwab, dywany, siodła, tytoń, oliwę, futra. Do handlu
jarmarcznego zaliczało się też gotowanie potraw na rynku. Dla
kilkutysięcznego Rzeszowa przybycie paru tysięcy obcych na jarmark było
zjawiskiem wymagającym zdwojonej pracy i czujności. Władze miejskie wydawały
specjalne przepisy dotyczące porządku, bezpieczeństwa aby uniknąć pożarów,
kradzieży oraz ukrócić awanturnictwo i żebractwo. Magistrat pobierał od
kupców opłaty targowe, kontrolował miary, wagi i ceny. Kontrola jakości
wyrobów należała do cechów. Sprzedaż towarów odbywała się w wyznaczonych
miejscach. Nie można było sprzedawać towaru poza obrębem miasta lub obnosić
go potajemnie po domach prywatnych. |
|